Na własnych zasadach

Prawie każdy z nas spędza w Internecie od kilku minut do kilkunastu godzin dziennie. Internet jako medium wypiera tradycyjną telewizję i prasę, nie wspominając już o radiu. W przeciwieństwie do pozostałych, sieć nie jest ograniczona żadnymi zasadami ani granicami. Zamieszczać można wniej wszystko. Najlepiej jednak – z sensem i kulturą. Bo negatywny wizerunek sieciowy będzie się ciągnął długo – zbyt długo, by przysporzyć popularności. Można oczywiście zabezpieczyć się na wszystkich frontach. O ile jednak nietrudno wyobrazić sobie promocję jedynie w Internecie, trudno przypuszczać, by firma, która zrezygnuje z reklamy poza siecią, miała szansę długo przetrwać. Zróbmy wszystko, by dać własnej firmie szansę na szybki i stabilny rozwój na własnych zasadach. Niech nasz wizerunek przyciąga potencjalnych klientów, nie odwrotnie. Ważne są nie tylko informacje o samej firmie, ale i o nas samych. Szkoda, żeby dobrze rozwijającą się młodą firmę hamowały opinie dotychczasowych byłych pracowników czy – jeszcze gorzej – niezadowolonych klientów. A złe wiadomości mają to do siebie, że rozprzestrzeniają się dużo lepiej, niż życzylibyśmy sobie. Metodą wirusa mnożą się i zwielokrotniają, a ich echo z pewnością kiedyś wróci. Tyle że trudno nam będzie poznać pierwotny komentarz rozrośnięty do zbyt sporych rozmiarów, by dało się go choćby zneutralizować. Dlatego publikując w Internecie, warto pamiętać, że zasadą naczelną sieciowego życia rządzi wirus. Jego rozmnożenia nie da się zatrzymać, dlatego sprawmy, by pracował na nasze konto i by działał na naszych zasadach.