Niepożądana sława
Twój blog świadczy o Tobie. To, czy wstawisz tam różowe aniołki i masę emoticon, czy też zaprezentujesz się jako osoba poważna, a choćby i szalona, świadczy o tobie. Dlatego postanowiłem, że moja prezentacja w sieci będzie stonowana, ale szczera. Liczę na to, że znajomi docenią fakt, że szanuję ich jako czytelników i odbiorców. Wiem, że blog jest dobrym sposobem na zaistnienie w Internecie. Sensowny blog. A taki właśnie zamierzam prowadzić. Jako człowiek zainteresowany skutecznym pozyskiwaniem cudzej uwagi będę starał się wyszukiwać sposoby na zaistnienie w sieci. Oczywiście, ważne jest to dla mnie z jednego powodu – by samemu stać się rozpoznawalnym. Na blogu będę eksperymentował ze sposobami na zdobycie publiczności. Uważam, że to, co robię, jest ważne – to połączenie teorii i praktyki. O wynikach będę informował na bieżąco. Najpierw chciałbym zająć się pewnym dość modnym sposobem na sławę – i tej jednej możliwości nie zamierzam wypróbowywać na sobie, a na wirtualnym fantomie, który powołam czasowo do życia. Ostatnio modne jest zamieszczanie własnych ośmieszających zdjęć w Internecie. Takie fotografie zdobywają często sporą sławę ciągnącą się latami. Zwłaszcza jeśli ktoś podpisze się przy takim incydencie własnym nazwiskiem. Internet jest pamiętliwy i sprawa w którymś momencie wypłynie. Niekoniecznie jako żart, ale może podczas rozmowy z rodzicami? Albo szefem? Szkoda zyskiwać sławę w taki właśnie sposób. Ja spróbowałem z odpowiednio spreparowanym zdjęciem, dodając zmyślony podpis. Było ono na tyle realistyczne, a przy tym zabawne, że moi znajomi bez mojego powiadomienia potrafili opowiedzieć historię fantomu, a także go opisać. Lepiej więc jednak uważać z tą sławą.